sobota, 16 listopada 2013

Metamorfoza Kasi

Witajcie Kochani!

   Dzisiaj zamieszczam zdjęcia z sesji zdjęciowej, jaka odbyła się w czwartek 14 listopada. Sesja była nagrodą w konkursie na Jesienną Metamorfozę o której pisałam jakiś czas temu na swoim profilu na fb. 
    Muszę przyznać, że bardzo miło mi się współpracowało zarówno z samą modelką- Kasią, jak i z fryzjerką (Małgorzata Iwaniak Kusy) oraz fotografem (Aleksandra Nadzieja-Wróbel). A efekty sami oceńcie. Mam nadzieję, że Wam się podoba :) 

   Jeżeli chodzi o makijaż, to zdecydowałam się na czerń w zewnętrznym kąciku oka oraz złoto/brąz. Kasia ma bardzo ciekawą urodę i nie chciałam jej piękna przyćmiewać udziwnionym i zbyt ostrym makijażem. 

Zapraszam do oglądania i komentowania. Ciągle się uczę i rozwijam swoje umiejętności, więc wszystkie komentarze mile widziane, konstruktywna krytyka również. 














czwartek, 14 listopada 2013

Makijaż dla opadającej powieki

   Witajcie kochane :)
Dzisiaj przychodzę do Was z propozycją makijażu wieczorowego dla opadającej powieki. Pewnie wiele z Was (w tym ja) boryka się z opadającą powieką lub opadającym kącikiem. W literaturze dotyczącej makijażu można wiele poczytać na ten temat. 
   W książce J.Wagner "Jak zostać wizażystą doskonałym" znajdziemy przykładowe rysunki każdego rodzaju oka z dokładnym opisem. I tak np. autorka wyróżnia:
- oko azjatyckie: występuje przede wszystkim u Japonek i Chinek, ale z moich obserwacji wynika, że  nie tylko w krajach azjatyckich można spotkać kobiety z takim rodzajem oczu. Oczy takie charakteryzują się szerokim rozstawem i dużą płaszczyzną powieki. Oko takie jest ponadto płaskie i najczęściej małe.
- oko  z typowo opadającą powieką- kiedy górna część powieki górnej przykrywa jej część ruchomą. Często pojawia się także opadający kącik oka.
- powieka spuchnięta- gdy część górna powieki górnej całkowicie zakrywa jej część ruchomą

   Wszystkie powyższe typu oczu łączy jedna charakterystyczna cecha- maja bardzo mały obszar powieki ruchomej, która po otworzeniu oka staje się mało widoczna. Myślę, że większość z was wie o co chodzi, ale dla tych, którzy mają trudności w wyobrażeniu sobie takiego oka podaję przykład. 

Moje oko:

   Teraz już wszystko jasne ;)

Pewnie ciekawi jesteście, w jaki sposób malować takie oczy? 

Kilka zasad:
- jeżeli chodzi o makijaż dzienny, to idealnym rozwiązaniem będzie zastosowanie tzw. banana. Najlepiej, jeżeli banan zostanie wykonany cieniem matowym lub satynowym (perła raczej się nie sprawdzi). Banana najlepiej nakładać tuż od nasady nosa. Część ruchomą powieki możemy pokryć cielistym/jasnym cieniem, a obszar tuż nad łukiem brwiowym rozświetlić za pomocą białego cienia lub pudru sypkiego. Linię wodną możemy zaakcentować białą kredką.
- w makijażu oka z opadająca powieką warto podkreślać dolną powiekę. Bardzo ładnie wyglądają tutaj żywe kolory, w miarę dobrze roztarte, by nie stworzyć efektu zamkniętego oka. 
- przy takim rodzaju oka bardzo pomagają sztuczne rzęsy na pasku, albo przyklejenie pojedynczych kępek w zewnętrznych kącikach oczu
- w makijażu wieczorowym warto już bardziej zaszaleć i do korekty użyć kosmetyków ciemnych i bardzo intensywnie napigmentowanych. Można pracować techniką tzw. "V-ki" lub (jak ja to zrobiłam) zastosować uniwersalną metodę smokey eye. Makijaż wieczorowy wykonujemy wykorzystując technikę światłocienia, by zbliżyć oko jak najbardziej do kształtu migdała. To, co będziemy chcieli ukryć będziemy modelować za pomocą ciemnego cienia (czerń, granat, brąz, bordo, kobalt itp.). Na początek warto na powiekę nanieść czarną kredkę i ją rozetrzeć, by cień lepiej się trzymał i miał intensywniejszy odcień. Następnie oczy obrysowujemy ciemnym cieniem i zaczynamy delikatnie rozcierać pędzlem kulką od zewnętrznego do wewnętrznego kącika oka do momentu, aż utworzy nam się mgiełka. Kąciki wewnętrzne możemy rozjaśnić jasnym cieniem, a linię wodną obrysować czarnym kajalem. Tak wykonany makijaż wieczorowy potrafi całkowicie zmienić kształt oka i "zgubić wadę". 

Efekty takiego makijażu widać na poniższych zdjęciach. Od razu przepraszam za jakość, ale zdjęcia robione były o godzinie 23 przy sztucznym świetle w łazience :( strasznie to wpływa na jakość, ale póki co- nie dorobiłam się jeszcze lepszego aparatu. 






poniedziałek, 11 listopada 2013

Makijaż weselny

Witajcie :) Dzisiaj mam dla was makijaż, który wykonałam swojej przyjaciółce na wesele jakiś czas temu. Z racji tego, że Ewelina jest blondynką i ślub odbywał się o godzinie 11 postawiłam na jasne, pastelowe kolory. Mam nadzieję, że wam się podoba. 






Kosmetyki użyte do makijażu:

*  krem matująco-seboregulujący AA
* baza Loreal
* kamuflaż Kryolan
* baza pod cienie Hean
* podkład Astor
* puder Kryolan
* Tusz Bourjois
* cienie Glazel i paletka Manly 120 kolorów
* bronzer Essence
* róż Sephora
* błyszczyk Sephora


sobota, 19 października 2013

Recenzja szamponu Aussie Volume

      

Opis producenta:
Zawarta w szamponie specjalna formuła z ekstraktem z australijskiego chmielu sprawi, że Twoje włosy zyskają objętość i puszystość od nasady aż po same końce.

Zalety:
- megaaa wydajny
- posiada fajną konsystencję
- bardzo się pieni
- wygodna buteleczka i zamknięcie
- duża pojemność
- ładny zapach
- bardzo dobrze myje włosy
- nie obciąża
- szybko się spłukuje
- włosy po nim pięknie błyszczą i dobrze się układają
- często jest w promocji
- łatwo dostępny w każdym Rossmanie

Wady:
-cena...








Moja opinia:
Szampony Aussie są stosunkowo od niedawna na polskim rynku. Na ich sprzedaż zdecydowała się drogeria Rossmann (nigdzie indziej ich nie widziałam) i moim zdaniem to był strzał w dziesiątkę. 
Przechodziłam obok szamponów Aussie nie raz i nie dwa zanim zdecydowałam się na kupno. Wcześniej wielokrotnie sparzyłam się kupując produkty drogie i w ogóle nie warte swojej ceny. Skusiłam się na niego dopiero wtedy, gdy był w promocji i nie żałuję tej decyzji. Z ręką na sercu muszę powiedzieć, że jest to jeden z najlepszych szamponów, jakie miałam w życiu. Myślałam, że 300 ml wystarczy mi na miesiąc/ może dwa z racji tego, że mam włosy do pasa, a tutaj miła niespodzianka- mijają 3 miesiące, a ja mam jeszcze sporo tego szamponu w buteleczce. Już dawno nie spotkałam się z kosmetykiem tak wydajnym.
Włosy po użyciu szamponu są bardzo lśniące, odżywione i zdrowe. Mam wrażenie, że może także łatwiej się rozczesują. Co do objętości- hm... ciężko powiedzieć, bo nie wiem, czy powinnam oczekiwać ekstremalnej objętości mając tak długie włosy. Myślę, że coś tam robi i na pewno włosy po jego użyciu są puszyste i miękkie. Nie powoduje łupieżu i nie przetłuszcza włosów. 
Dla mnie ten szampon ma praktycznie same plusy, wyjątkiem jest cena, ale na szczęście często bywa w promocji.

Pojemność: 300 ml
Cena: 27,99 zł
Moja ocena: 6/6

poniedziałek, 14 października 2013

Powroty bywają ciężkie

      Wracam... nie było mnie tutaj z pół roku. Kawał czasu. A mi minęło jak z bicza strzelił. Nawet sama nie wiem, kiedy i jak ten czas tak pędzi. Nie jest mi łatwo tutaj wrócić, ponieważ w trakcie zakładania bloga obiecałam sobie, że go nie zaniedbam i takie coś jak "zawieszenie" nie będzie wchodzić w grę. Zdaję sobie sprawę, że przez ten incydent straciłam zapewne wielu, wielu stałych czytelników i strasznie mi żal z tego powodu, ale wychodzę z założenia, że jeszcze nie wszystko stracone :)
      Przez te pół roku bardzo dużo się działo. I dobrego i złego. Miałam pracę, która pochłaniała mi bardzo dużo czasu, przez co niemożliwe było dodawanie nowych postów. Ale na szczęście mam ten etap już za sobą. Wolałam na jakiś czas usunąć się w ogóle z życia blogowego, niż pisać byle jak i byle co. Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale napisanie chociażby jednego wpisu nie zajmuje 5 ani 10 minut. Czasami przygotowanie zajmuje mi wiele godzin. Należy wykonać odpowiednie zdjęcia, stworzyć plan nowej notki, aż wreszcie ładnie ubrać to wszystko w słowa, a niebanalne pomysły także sa bardzo ważne.
      Koniec końców- obiecuję poprawę. W najbliższej przyszłości nie zamierzam stąd uciekać, a na pewno już nie na tak długo. Pozdrawiam wszystkich. 

środa, 24 kwietnia 2013

Zawieszam!

Kochani, z racji tego, ze mam nawał obowiązkow, egzamin czeladniczy, pisanie pracy, studia, szkołę i mnostwo innych spraw nie dam rady pisac nic przez kilka dni. Przepraszam. Wiem, że wczoraj miał się pojawić wpis o sylwetkach i bardzo żaluję, że czekaliście. Na pewno blog znowu ruszy w kolejnym tygodniu, muszę tylko ogarnąc to wszystko, co dzieje się dookoła mnie. Wtedy także odwiedzę Wasze blogi. Pozdrawiam, Ola. 

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Trening z Ewą Chodakowską

      Nie spodziewałam się, że taki wpis będzie miał tutaj miejsce... Nigdy nie prowadziłam aktywnego trybu zycia (no... wyjątkiem jest bieg rano na uczelnie lub do autobusu), dlatego nie wiem, czy cokolwiek wyjdzie z mojego postanowienia, ale myślę, że mimo wszystko warto spróbować. 
      Od razu mówię, że nie jest fanką Ewy Chodakowskiej. Znam ją jedynie z filmików na youtube oraz z jakiś wpisów na portalach plotkarskich. Zdania na temat jej osoby są podzielone: niektórzy wręcz pieją z zachwytu, złego słowa nie dadzą na nią powiedzieć, natomiast inni nazywają ją hipokrytką i hochsztaplerką. Moje podejście jest totalnie neutralne. Zdaję sobie sprawę, że jest ona tylko człowiekiem i jak wszyscy- może popełniać błędy, a w dzisiejszym show-biznesie są specjalni ludzie do wychwytywania tychże błędów. Kolejna kwestia- wiele osób zarzuca jej, że bardzo się promuje, jej warsztaty są drogie, a krótkie. A dlaczego miałyby być tanie? Kobieta na pewno wiele wysiłku włożyła w opracowanie swojego programu i zaistnienie w świecie, to ma teraz dawać warsztaty za pół darmo? Poza tym- nikt nikogo nie zmusza do wzięcia udziału w tych warsztatach, a więc w czym problem? Kobiety biorą udział dobrowolnie.  Jeżeli kiedyś mi też uda się zaistnieć i będę znaną wizażystką- nie widzę powodu dla którego miałabym zaniżać koszty swoich szkoleń czy warsztatów, bo dla kogoś jest za drogo... 
      A dlaczego ja zdecydowałam się na ćwiczenie z Chodakowską? Myślę, że głównie dlatego, że zaimponowały mi efekty innych dziewczyn, które zamieszczają zdjęcia przed rozpoczęciem ćwiczeń i po. Niektóre metamorfozy są naprawde imponujące i dają motywację do działania. Osobiście nie zależy mi na tym, aby schudnąć, a raczej wymodelowac ciało dla samej siebie. Czy mi sie uda? Tego nie wie nikt... podobno na początku niektórzy wymiękają po 15 minutach ćwiczenia skalpela. Ja raczej nie mam jakiejś mega super kondycji, więc ciekawa jestem, czy uda mi się wytrwać chociaż co połowy. Trzymajcie kciuki! A na koniec wrzucam kilka fot z internetu. może kogoś też zmotywują.
      A Wy ćwiczyliście kiedyś z Ewą? co myślicie o jej treningach?